sobota, 10 maja 2014

Restauracja "Pod zegarem" - Łeba - ocena 0/6

Czasem trafialiśmy też podczas swoich wypadów na miejsca, których nie polecilibyśmy nawet temu, kto nam zarysował zderzak na parkingu w Słupsku i odjechał sobie w siną dal. Takim lokalem jest niewątpliwie restauracja mieszcząca się w Domu Wczasowym Pod Zegarem (Łeba, Kościuszki 92). Byliśmy tam wprawdzie tylko raz w lipcu 2012 roku, ale wystarczy :)

Na początku zostaliśmy kompletnie zignorowani przez jedną kelnerkę, która najnormalniej w świecie opuściła bar w momencie, gdy składałem zamówienie. Druga Pani wprawdzie przyjęła od nas zamówienie w postaci prostej jajecznicy (bez udziwnień i dodatków) dla Pawła oraz kawy dla Gosi, ale najwyraźniej nie zrozumiała, o co nam dokładnie chodziło. Gosia więc dostała w szklance kawe fusiastą (!), a Paweł jajecznice z kiełbasą i cebulą. Bez jakiś zbędnych ceregieli w stylu "przepraszam", za drugim podejściem dostaliśmy łaskawie już kawę rozpuszczalną (niestety musiała to być raczej z niższej półki) i jajecznicę bez dodatków.

Na rachunek przyszło nam jeszcze poczekać około 10 minut (a obok nas w lokalu była tylko jedna para). Po zapłaceniu za dwie kawy (kawa w stylu PRL widocznie stanowiła zestaw obowiązkowy, że musieli nam ją doliczyć do rachunku mimo tego, że została podana bez zamówienia) i jedną jajecznicę opuściliśmy knajpę.

Oczywiście bierzemy pod uwagę, że lokal mógł mieć gorszy dzień. Ale rynek nie ma listości i szansy na poprawę na pewno nie damy ;P

Ocena - 0/6 (i to będzie na tym blogu punkt odniesienia na naszej skali, bo nie spodziewamy się już trafić gorzej)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz