środa, 14 maja 2014

Pies (nasz) w podróży

Decydując się na psa, bardzo obawialiśmy się tego, jak jego posiadanie wpłynie na naszą turystyczną mobilność. Świadomi jednak ryzyka, w lipcu 2012 roku staliśmy się właścicielami jamniczki Komy.

Relaks po spacerze. [fot. materiały własne]

Po tych niespełna dwóch latach wiemy już, że podróżowanie z psem wymaga nieco innego podejścia do turystyki i narzuca dość liczne ograniczenia. Największym z nich jest chyba to, że nie możemy oboje wejść do restauracji, bo ktoś musi zostać z psem. O ile w sezonie letnim są ogródki restauracyjne, to poza sezonem jesteśmy skazani albo na jedzenie osobno, albo na przyrządzanie posiłków samodzielnie, albo na korzystanie z dostawy jedzenia do pokojów. Zdecydowanie najwygodniejszym rozwiązaniem pod tym względem jest agroturystyka, gdzie biegający po jadalni pies, nikomu zwykle nie przeszkadza.

Drugim istotnym ograniczeniem jest korzystanie z niektórych atrakcji turystycznych - muzea, baseny, spa, niektóre rezerwaty, etc. Tutaj albo musimy się rozdzielić, albo najzwyczajniej zrezygnować z danej możliwości.

Ale obok ograniczeń, jest także sporo atutów podróżowania z psem. Dzięki Komie nigdy nie narzekaliśmy na słabe ogrzewanie w nocy. Komie zawdzięczamy liczne rozmowy z innymi turystami lub autochtonami, bo nikt tak nie nawiązuje kontaktów, jak właśnie ona. Koma zapewnia nam także podczas wyjazdów przynajmniej minimalną dawkę ruchu w nawet najgorszą pogodę. Koma w końcu daje nam dodatkową radość z eksploracji nowych terenów i zapewnia wsparcie w zakresie wyznaczania drogi powrotnej do bazy.

Nasz pies bardzo dobrze znosi podróże - zarówno samochodem, jak i pociągiem czy autobusem. Nigdy nie mieliśmy z nim żadnych problemów zdrowotnych związanych w lokomocją. Czasem jest tylko nieco zniecierpliwiony długą podróżą i brakiem zainteresowania współpasażerów, co okazuje przez ciche skomlenie.

Problemem w podróżowaniu z psem nie jest też kwestia noclegu. W segmencie usług (ekonomicznym), z których korzystamy, rzadko trafiają się obiekty, które nie akceptują psów. Czasem każą sobie coś dopłacić za przenocowanie czworonoga, ale w zamian można liczyć na pełną wyrozumiałość obsługi wobec naszego pupila.

Dla wygody podróżowania z psem istotny jest jednak dobrze skonfigurowany jego bagaż osobisty. Pozwala on nie tylko uniknąć marnowania czasu w poszukiwaniu produktów, które zaspokoją jego potrzeby, ale także stanowi wachlarz narzędzi, którym możemy wpłynąć na zachowanie psa podczas wycieczki i tym samym uzyskać od niego oczekiwaną postawę. W skład ekwipunku Komy na kilkudniowy wyjazd wchodzi:

  • miska do jedzenie i miska do wody,
  • zapas karmy na wyjazd (pies też powinien unikać ryzyka zatruć pokarmowych),
  • mała butelka z wodą mineralną lub kranówką,
  • legowisko (używane przez Komę tylko w samochodzie, bo noc pies spędza z nami w naszych nogach),
  • smycz zwijana i sztywna,
  • samochodowe pasy bezpieczeństwa dla psa (zwiększajace bezpieczeństwo nasze i Komy),
  • kaganiec,
  • woreczki na psie odchody,
  • książeczka zdrowia,
  • ręcznik,
  • szczotka,
  • szampon,
  • zabawki (piłka, maskotka),
  • jakiś gryzak,
  • smakołyki, które pełnią rolę motywatora.

Obok wspomnianych wyżej dwóch środków bezpieczeństwa (własne sprawdzone jedzenie i pasy bezpieczeństwa w samochodzie), dbamy o to, aby Koma cały czas była prowadzona na smyczy. Odpowiednio długiej, aby zapewnić jej optymalny zakres ruchu, ale zarazem na tyle krótkiej, aby posiadać nad nią kontrolę stosownie do sytuacji. Dzięki temu możemy odpowiednio zareagować na przejeżdżający w pobliżu rower czy samochód, a zarazem uniknąć ewentualnej konieczności szukania psa w obcym dla nas terenie. Poza tym uwiązany na smyczy pies jest przejawem szacunku dla poczucia bezpieczeństwa innych turystów, bo nie każdy musi czuć się komfortowo i bezpiecznie przy biegającym wokół niego swobodnie psie, nawet jeśli jest to tylko jamnik.

Gosia i Paweł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz